sobota, 7 września 2013

Rozdział 65 : Tata musi znać prawdę

Siedziałam cały czas w niezmiennej pozycji aż usłyszałam dźwięk skrzypienia starych drzwi. No to super pewnie mam się tym razem zapakować sama do trumny, ale przedtem wykopać sobie dół... Chciałam się gdzieś schować, ale niestety pomieszczenie było puste.
- Halo, jesteś tu Viola ? - był to znajomy mi głos
- Leon ? - zapytałam się by być pewna
- Tak to ja - pobiegłam do chłopaka i przytuliłam go z całych moich sił
- Ale jak ty tutaj trafiłeś ? Nie powiedziałam ci gdzie jestem ...
- Zrobiłbym wszystko żeby ciebie uratować. Matias mnie zatrzymał, ale go ugryzłem potem dałem parę zielonych i uciekł, a Jade nigdzie nie widziałem. Zresztą nie ważne jak tu trafiłem. Najważniejsze, że jestem i że jesteś ze mną bezpieczna.
- Leon, zabierz mnie stąd - poprosiłam
Chłopak uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Przed
samym wyjściem z szopy Leon obejrzał się czy nigdzie nie ma któregoś z rodzeństwa. Potem szybko podeszliśmy do maszyny, którą mieliśmy wrócić do domu.
- Nowy sprzęt ? - zapytałam
- Powiedzmy, że go pożyczyłem bez pytania - odpowiedział
Bez chwili wahania wsiadłam na motor. Podczas jazdy mocno ściskałam Leona. Nie spodziewałam się, że mój dom był aż tak blisko ... Gdy dojechaliśmy weszłam do środka, a za mną Leon.
- Na pewno powiesz to wszystko tacie sama ? Nie chcesz żebym był z tobą przy tej rozmowie ? - pytał zatroskany
- Nie, dam radę, ale dziękuję
Nagle zauważyliśmy niejaką Jade zbiegającą panicznie po schodach.
- A tej co ? - patrzył ze zdziwieniem na jej zachowanie Leon
- Nie wiem - śmiałam się pod nosem - Mam nadzieję, że jak najszybciej się stąd wyniesie ...
Otwierające drzwi lekko stuknęły Leoniastego :
- Już wróciłam - powiadomiła nas Fran
- To ty gdzieś byłaś ?
- Zapomniałam ci powiedzieć. Byłam u Cami na nocce. Ha Leon wiedziałam, że ze mnie sie nabijasz. Viola jest tutaj i nic jej nie jest - spojrzałam się na te dwójkę ze zdziwieniem
- Dobra, ja się zmywam. Jak zatęsknisz to dzwoń - ucałował mój policzek Leon i wyszedł
Nie chciałam zwlekać z opowiedzeniem o wszystkim ojcu. Zapukałam do jego gabinetu lecz nie dostałam żadnej odpowiedzi dlatego lekko uchyliłam drzwi
- Tato ... - zaczęłam niepewnie
- Tak, tak German Castillo proszę przesłać to na poniedziałek - mówił do telefonu - Violu, później porozmawiamy mam ważną rozmowę - zasłonił głośnik i skierował się do mnie
Bez słowa zmęczona powędrowałam na górę. Przebrałam się i zmarnowana rzuciłam się na moje łóżko. Poczekam z tą wiadomością do wieczoru. Przy kolacji zrobię to perfidnie by Jade się zawstydziła. Leżałam na brzuchu. Po chwili do pokoju weszła moja współlokatorka. Odłożyła jakąś książkę na półkę, pościeliła swoje wiecznie rozwalone łóżko i przysiadła się obok mnie.
- Wstawaj, środek dnia, a ty leniuchujesz - klepnęła mnie w tyłek
- Nie chce mi się ... Zmęczona jestem
- Wiem co ci poprawi nastrój. Co powiesz na spacer, soki w Resto i mała potańcówka ?
- Fran, nie chce mi się
- Ahh nie chce ci się ? Wiem jak wyleczyć lenia - pociągnęła mnie za kostkę i zrzuciła z łóżka
- Obiad ! - krzyknęła Olga z dołu
- A na jedzenie raczysz się ruszyć z miejsca czy też jesteś zbyt zmęczona ? Wstawaj ! - podała mi rękę Fran
Skorzystałam z pomocy i razem zbiegłyśmy na dół. Przy stole siedziała już Jade i Matias. Popatrzyłam się na nich karcącym wzrokiem i usiadłam naprzeciwko. Czekałam tylko aż tata do nas dołączy wtedy wszystko się wyda. Długo nie czekaliśmy. Mój ojciec usiadł na swoim ulubionym miejscu.
- Tato - zaczęłam - Myślę, że ... - Matias wiedział co chcę uczynić, więc zrobił zamieszanie
- Serwetka mi spadła ! - wrzasnął tym samym przerywając mi moją wypowiedź. Tak się stało, że Olga niosła akurat zupę. Brat czarownicy podniósł się popychając gosposie. Cały nasz obiad wylądował na głowie Jade. Fran, Angie, Olga i ja nie mogłyśmy wyrobić ze śmiechu. Tata też się powstrzymywał.
- Co za zniewaga. Pragnę byś zwolnił tą beznadziejną gosposię - poderwała się z siedzenia brudna kobieta
- Nie mów tak o Oldze. Bo ty niby jesteś taka święta ? Czy to nie ty przypadkiem wywiozłaś mnie ... - podbiegł do mnie brat Jade i zasłonił usta
- Co za rozkoszne dziecko - uśmiechał się sztucznie
Ugryzłam jego dłoń co umożliwiło mi dalsze zaskarżanie się :
- Tato, Jade i Matias ...
- Ta mała mnie ugryzła ! Ty i ten cały Leon jesteście siebie warci. Boli... - piszczał z bólu Matias
- Nie obrażaj Leona - wygrażała palcem jego siostra
- Właśnie - przytaknęłam
Hej czy ona teraz broni Leoniastego ?
- Cisza !!! - powiedział głośno ojciec - Co to są za kłótnie ? Dziewczyny macie tutaj pieniądze. Zjecie na mieście. Olgo, musisz trochę bardziej uważać. Jade, bardzo cię przepraszam, ale to był wypadek. Zresztą to nie wina Olgity bo to twój brat ją popchnął. - zapanował nad wszystkim
Przyjęłam pieniądze od ojca i z Fran poszłyśmy na miasto. Przechodząc obok przystanku autobusowego zerknęłam na tablice ogłoszeń. Zauważyłam tam coś pięknego.
- Fran, patrz - zatrzymałam rozmarzoną przyjaciółkę

5 komentarzy:

  1. 1 znów jeee . Super blog i genialny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzialik *.*
    Co zobaczyła Violka?
    No co? No co no??
    U jestem gorsza od dziecka XD
    Z niecierpliwością czekam na NEXT <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski:)
    Ciekawe co zobaczyła Violka O.o
    Jade broni Leoniastego!?
    V.<33

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały !!!
    Kurcze niech wszystko się wyda i dobrze tak będzie tej durnej Jade i jej bratu ! ;D
    Lece czytać next bo już noralnie ciekawość mnie zżera : co Viola tam zobaczyła !?!?!?

    OdpowiedzUsuń